2008-088

O nas w Tygodniku Podhalańskim

wyniki, zawodnicy, tygodnik podhalański, mistrzostwa polski, drużyna

Kolarstwo górskie na Podhalu staje się coraz bardziej popularne. Jeżdżą na rowerach starzy i młodzi, amatorsko i zawodowo. Powstają nowe kluby. O Górskich Orłach Nowy Targ, ich sukcesach na krajowychi zagranicznych trasach, donosimy niemal co tdzień. Nowotarżanom przybył groźny konkurent, tuż za miedzą - UKS Podwilk.

Pierwsze sukcesy tego klubu były diełem Dariusza Kwiatkowskiego, który przed dwoma laty "pukał" do reprezentacyjnych drzwi. Był bliski załapania się na Mistrzostwa Europy Juniorów. Darek zakończył zawodową karierę (szkoda - bo był to talent czystej wody), ale ma godnych siebie następców. UKS Podwilk doskonale radzi siobie "Langu" i ma kilku zawodników, którzy mogą stanąć na podium. W Mistrzostwach Małopolski dwa pierwsze miejsca w Juniorach były dziełem zawodników z Podwilka. Swoją przynależność do krajowej czołówki potwierdzili podczas ostatnich Mistrzostw Polski XC w Kielcach, gdzie ich sztafeta z juniorami i juniorką młodszą odniosła historyczny sukces. Zajęła w seniorskiej rywalizacji siudme miejsce!
- Po raz pierwszy startowaliśmy w zawodach tej rangi - mówi w rozmowie ze Stefanem Leśniowskim wiceprezes UKS Podwilk, Wiesław Czerniawski. - Dotychczas nikt nie miał czasu i chęci, by naszą młodzież pokazać w kraju. Potrafimy w zawodach ogólnopolskich walczyć na wyrównanym poziomie z najlepszymi i sięgać nawet po laury w seniorskich zawodach. Najstarsi są juniorzy, w tym jeden, który dopiero przed dwoma tygodniami ukończył 18 rok życia, pozostali dopiero pierwszy rok są juniorami. Właśnie ta grupa plus juniorka młodsza stanęła do walki z seniorami o tytuł Mistrza Kraju w sztafetach.

- I zaprezentowaliście się dobrze! Siudme miejsce w stawce takich potęg jak profesjonalny Halls z dwoma olimpijkami w składzie, czy też mocna Silesia, Dobra to ogromny sukces!

- Bez wątpienia, chociaż losowanie nie było dla nas szczęśliwe. Wylosowaliśmy 18 numer startowy, a więc przed ostatni. Do tego trudna trasa, interwałowo-techniczna, z hopkami, śliskimi kamieniami, bo przed zawodami przeszła burza. Do tego z wąskim ścieżkami. Trudno było wyprzedzać. W tym momencie zwątpiłem, że możemy coś w tym wyścigu konkretnego "ugrać". Byłem odpowiedzialny za ustawienie zawodników. Jakież było moje zdziwienie, gdy w połowie pętli, na wysokiej skarpie na trzecim miejscu zobaczyłem Jarka Harkabuza. W pierwszej chwili pomyślałem, że chyba pomylił trasę lub pojechał nie tą co trzeba. Jechał za profesjonalistami z minimalną stratą. W drugiej części dystansu wyprzedzony został przez dwóch kolarzy, ale dał a swojej zmianie wszystko z siebie! Na drugą zmianę wyjechał Tomej Mach. Chłopak, który zaczął trenować dopiero tej zimy, ale robi niesamowite postępy. Osiąga już świetne wyniki. Był moment, że prześcignoł kolegów z zespołu, którzy trenują cały rok. Utrzymał na swojej zmianie piątą pozycję i wysłał w Bój naszą Juniorkę Młodszą - Karolinę Rychlik. Gdyby nie jej dwutygodniowy brak styczności z rowerem (pobyt w Niemczech), to byłaby w stanie pojechać o minutę szybciej, a wtedy sięgnelibyśmy po brązowy medal! Zapewniła zespołowi szuste miejsce. Jako ostatni na trasę wyjechał Mateusz Czerniawski. Ruszył mocno "z kopyta". Jest bardzo podatny na stres, a tymczasem emocje sięgały zenitu. Starał się opanować nerwy. Ekipy na ostatnie zmiany wystawiały swoich "tuzów". Początkowo wyprzedził dwóch zawodników, ale bardzo dobrą zmianę dał między innymi Tomasz Sikora z Głogoczowa i były Mistrz Polski Maciej Adamczyk z Sokoła Kęty. Zajęliśmy siódme miejsce, ze stratą 53 sekund do medalu! Poza zasięgiem był Halls, ale siedem kolejnych zespołów zmieściło się w 90 sekundach.

- Jak wypadliście w zawodach indywidualnych?

Młodziczka Sabina Zamroźniak zajęła drugie miejsce, ale nie był to wyścig w ramach Mistrzostw Polski, bo takie - mimo, że organizowane na całym świecie - u nas nie są przeprowadzane. A szkoda. Również na drugiej pozycji ukończyła wyścig w juniorkach młodszych Karolina Rychlik. W młodzikach na siódmym miejscu zmagania ukończył Dominik Czerniawski, a 13 był Bartłomiej Domalik. O wielkim pechu mogą mówić nasi Juniorzy. Wszyscy powinni być w czołówce i zgodnie z planem było tylko w pierwszych fragmentach wyścigu. Jarek Harkabuz, jeden z faworytów na podium, był niesamowicie mocny. Jechał na trzeciej pozycji, gdy ... złapał gumę. Po wymianie koła ruszył bardzo mocno i mijał rywala za rywalem. Był 3-4 gdy się wywrócił i tak potłukł, że nie był w stanie kontynuować jazdy. Również Tomek Mach złapał kapcia, ale zabrakło zapasowych kół i zmuszony był wycofać się z wyścigu. Z koleii Mateusz Czerniawski miał problemy z przerzutkami, które często nawalają, gdy jedzie się na "maksa". Teoretycznie najsłabszy z całej czwórki Dawid Czerniawski zajął 25 miejsce. Trener był przekonany, że cała czwórka zmieści się w pierwszej dwudziestce, a dwóch będzie w dziesiątce.

- Kto trenuje grupę?

- Od dwóch miesięcy Wilhelm Pyrgies. Ten trener od 1,5 roku pracuje jednak z czwórką naszych przełajowców. Trzeba nadmienić, że i w tej dyscyplinie startujemy już od pierwszego weekendu stycznia. W tym roku mamy zaproszenie na Puchar Węgier. Praca trenera za 2-3 lata powinna przynieść porządane efekty. Myślę, że już następny sezon powinien być znacznie lepszy. Młodzi okrzepną, nabiorą doświadczenia w wielkich turach.

- Kto was finansuje?

- Taka Silesia, która w Mistrzostwach wystawiła trzy równorzędne drużyny, a które wszystkie przegrały z nami ma bogatego sponsora i ściga się na sprzęcie najwyższej jakości. My staramy się na tym, co rodzice zakupią. Sponsorów pozyskaliśmy tylko na wyjazdy i noclegi. Gmina dała nam 8 tysięcy złotych dopiero 2 tygodnie temu, a przecież startujemy już od stycznia.

Więcej w Tygodniku Podhalańskim